R155 = GAIA BEYOND = Recenzja przygód kosmicznego odkrywcy

Dosyć ciekawa wizualnie gra 2D w której badamy okoliczny kosmos.

RECENZJA YOUTUBE:


 

=== NIECO O GRZE ===

GAIA BEYOND jest tytułem za którym stoi niemieckie studio Warp Turtle. Pomysł na grę narodził się jeszcze w 2011 roku i od tego czasu się urzeczywistnia. Autorzy stworzyli własny silnik 2D ze stworzoną przez siebie grafiką. Swoją premierę na Steam zaliczyła 20 sierpnia 2020 przy czym wcześniej przez dłuższy czas była dostępna w ramach gry Early Access.

 

  • STEAM = https://store.steampowered.com/app/788630/Gaia_Beyond/
  • Data wydania = 20 sierpnia 2020
  • Producent Warp Turtle
  • Wydawca = Warp Turtle
  • Gatunek = Science fiction, Symulator kosmiczny, Otwarty świat, Kosmos, Górnictwo, RPG, Znaczące wybory, Widok z góry, RPG akcji, Eksploracja, Handlowanie, 2D, Fizyka, Przygodowe, Symulacje, Spisek, Bogata historia, Bogate uniwersum, Mars, Niezależne
  • Recenzje użytkowników = W większości pozytywne (130)
  • Multiplayer =  BRAK
  • Polska wersja językowa = BRAK
  • Regularna cena = 54 PLN
  • Wsparcie dla pada = częściowe
  • Gdzie kupić najtaniej? = https://gg.deals/game/gaia-beyond/

 

== OPRAWA GRAFICZNA I DŹWIĘKOWA ===

Szata graficzna produkcji jest nader wyrazista. Kosmos wypełnia głębia kolorowych mgławic, które z lekka przemieszczają się dając wrażenie żyjącego podłoża. Przelatując przez kosmiczną pustkę co jakiś czas w tle przesuwają się różne zarysy obiektów co też wygląda dosyć ciekawie. Sam interface gry jest dopracowany – podobnie jak i statki czy też postaci z jakimi przyjdzie nam rozmawiać. Mają swój styl artystyczny. Nie ukrywam, że oprawa graficzna przypadła mi do gustu.

Dźwiękowo też jest nieźle. W tle przesuwa się kilka różnorodnych ścieżek dźwiękowych zaś nam niekiedy będą też towarzyszyć odgłosy walki czy też kruszonych asteroid.


 

=== ROZGRYWKA ===

Jest to gra jednoosobowa z pewną ścieżką fabularną, która prowadzi nas w świat intrygi orbitującej wokół zbierającej żniwo śmierci tajemniczej choroby zwanej jako “Gorączka Ganimedesa” od miejsca swojego pierwszego wystąpienia czyli jednego z księżyców Jowisza. Zakażony wykazuje symptomy zbliżone do zwykłej gorączki po czym dochodzi do sytuacji gdy choroba jest już na etapie gdy choremu nie można w żaden sposób pomóc co kończy się jego zgonem.

Grę rozpoczynamy właśnie na jednym z księżyców Jowisza i mimowolnie zostajemy wplątani w nurt biegnących wydarzeń. Stopniowo odkrywane są przed nami kolejne wątki tyczące się wspomnianej choroby. Jak się okazuje wszędzie tam gdzie ma miejsce siedlisko choroby pojawia się organizacja zbrojna o nazwie Caduceus przemocą stanowiąca prawo, terroryzująca lokalnych mieszkańców i ograniczająca prawa ludności. W grze jest dosyć dużo czytania a gra nie posiada obecnie polskiej lokalizacji co może być dla niektórych problemem nie do przeskoczenia.

Niestety ale sama warstwa fabularna jest też dosyć krótka i tak naprawdę cała rozgrywka toczy się wokół eksploracji orbitujących pierścieni planetoid. Krusząc asteroidy zbieramy ukryte w ich wnętrzu surowce a te później można sprzedać z zyskiem.

Wraz z postępem zostajemy stopniowo wprowadzani w całą historię i oplot zdarzeń. Pojawia się coraz więcej znaków świadczących o tym, iż działania podejmowane przez Caduceus mogą nie do końca mieć podłoże zwalczania ognisk pojawiającej się epidemii nieznanej choroby. Dodatkowo odwiedzając kolejne stacje i planety poznamy wiele postaci borykających się z własnymi problemami i niejednokrotnie zostaniemy też poproszeni o udzielenie niezbędnej pomocy w różnym zakresie. W ten sposób będziemy otrzymywać różnorodne misje poboczne, których podjęcia możemy się podjąć ale niekoniecznie musimy. Decyzja odnośnie tego co zrobimy należeć będzie do nas. Jedynie naszym wyborem jest czy zdecydujemy się na popchnięcie do przodu głównego wątku czy też jednak najpierw zechcemy ukończyć nowo podjęte zadanie. Niektóre z zadań mają także wątki poboczne, które nie muszą być wykonane dla wypełnienia z sukcesem głównej fabuły.

W tej grze wybory mają znaczenie. W trakcie konwersacji z rozmówcami pojawiają się nam różne opcje w czasie rozmowy do wyboru i niekiedy wybór konkretnej z wypowiedzi będzie mieć wpływ na to jak potoczy się dana sprawa. Możemy być miłosierni i starać się pomóc wszystkim wokół – ale możemy także być gruboskórni i nie zajmować się niesieniem pomocy potrzebującym lecz kierować się głównie chęcią zysku.

Naszym źródłem finansowania może być realizacja zleconych misji czy też możemy zająć się zyskowną eksploatacją pól planetoid. W różnych miejscach planszy porozrzucane są mniej lub bardziej zasobne złoża i strzelając do orbitujących głazów możemy je rozbić i następnie zebrać przedstawione w formie skrzyń z zasobami surowce. Te możemy następnie sprzedać generując zysk. Za pozyskane pieniądze możemy doposażyć swój statek czy też zmienić go na lepszy model lub opcjonalnie wykorzystać zebrane surowce do ulepszenia broni naszego statku.

Statków z tego co widziałem są trzy rodzaje przy czym występuje wiele ich wariantów – od prostych małych statków po te średniego typu i duże frachtowce czy też okręty bojowe. Różnią się one pojemnością, wytrzymałością oraz zwrotnością czy przyśpieszeniem. Do tego każdy z nich posiada nieco inne konfiguracje typów mocowanych broni i wyposażenia. Czym są? Każdy ze statków posiada różne zaczepy i w nie możemy wrzucić odpowiadający gatunkowo moduł. Możemy montować różne rodzaje broni, silników, osłon czy modułów wspomagania. Broń posiada różną parametryzację w postaci siły rażenia, czasami zasięgu oraz szybkostrzelności. Niektóre z nich można ulepszyć z użyciem pewnych surowców zwiększając jej możliwości.

Moduły możemy zakupić u handlarzy na stacji, otrzymać za realizację zleconych misji czy też znaleźć w kontenerach po pokonanym przeciwniku. Oczywiście różnią się ceną i możliwościami. W przypadku broni będziemy mieć różne ich rodzaje i będzie to zarówno klasyczna broń jak i też wieżyczki, które da się zainstalować dopiero na statku o wyższej klasie. W przypadku osłon mają one różną pojemność tarczy jak i też zapotrzebowanie.


OCENA: POZYTYWNA = 6-7 /10

Co w tej grze jest fajne a co nie? Przede wszystkim linia fabularna wydała mi się nazbyt płytka, jest ewidentnie zbyt krótka. Sama rozgrywka sprowadza się do zbierania pieniędzy i jeśli uciułamy już ich wystarczająco dużo – do zakupu lepszego statku i poszukiwania doń wydajnego wyposażenia czy też broni. Zbieranie urobku z pól asteroid jest dosyć mozolne i przypomina nieco grind ale powiedziałbym, że nawet wyważony. Z czasem zaczyna być to nieco nużące ale po zakupie odpowiedniego uzbrojenia całość zaczyna przyśpieszać i będzie można zbierać kasę już znacznie szybciej. Jak się okazuje zamiast sprzętu dedykowanemu górnictwu znacznie lepiej spisują się w tym zakresie wieżyczki obronne – wystarczy zaznaczyć cel a one go ostrzelają i momentalnie rozbiją na kawałki. Brakuje mi tu także możliwości jakiegoś szerszego ulepszania dostępnego uzbrojenia czy też statku ponieważ ulepszać da się jedynie co niektóre bronie. Nieco tego za mało.

Bardzo ładnie wygląda warstwa graficzna. Statki są ładnie wykonane, podobnie asteroidy latające tu i ówdzie i ten widok cieszy oko. Bardzo spodobał mi się także system latania i kolizji przy czym trzeba się do niego przyzwyczaić. Sam model poruszania się jest dosyć przyjemny. Statek posiada też system osłon więc do nas należeć będzie decyzja czy pchamy się w kłopoty biorąc wszystko na klatę, tzn. osłony czy też bierzemy nogi za pas i powrócimy do przeciwnika później, gdy już nieco podrasujemy swoją brykę. Misje nie są w żaden sposób limitowane czasowo (z wyjątkiem kilku na etapie późniejszej gry) więc można spokojnie odłożyć ich realizację na nieokreślone “później”.

Nieco wkurzający jest natomiast system dialogowy. Polega na wybieraniu kolejnych pozycji przy czym można też korzystać z klawiatury i klikać 1-2-3 jednak jest z czasem staje się to nieco nużące. Wraz z odkrywaniem kolejnych połaci mapy znajdziemy nowe stacje i nowe lokacje i to jest bardzo fajnie zrobione. Usuwamy w ten sposób stałą “mgłę wojny” ujawniając położenie stacji przy czym nie widzimy żadnych statków dopóki nie znajdą się one w zasięgu naszych sensorów. Niestety gra nie pokazuje w żadne sposób jaki jest ich zasięg czy też zasięg samej broni więc tu trzeba działać niejako na wyczucie. Dodać należy, że mapa jest dosyć rozległa i jest się gdzie wozić. Niestety część jest też dosyć pusta czy też po raz kolejny napotkamy podobną stację.

Denerwuje także sztuczna powtarzalność. Na prawie każdej stacji znajduje się kopia tego co możemy znaleźć na innych stacjach o podobnym wyglądzie. Te same ikonki postaci, praktycznie identyczny asortyment czy też zestaw specjalności. To sprawia, że gra wygląda na niedokończoną, jakby ktoś chciał zrobić kopiuj-wklej i wielokrotnie wkleił te same obiekty w różne odwiedzane miejsca. Gryzie mnie też to, że wiele postaci wygląda nieomal identycznie, jakby się nie dało wprowadzić tu nieco większej różnorodności.

Brakuje mi tu także większej swobody w zakresie działania gracza czyli możliwości ulepszania komponentów czy też samego statku. O ile niektóre – ale tylko niektóre – jednostki broni możemy ulepszać o tyle części z nich idzie używać jedynie w wersji w jakiej je otrzymaliśmy i nic więcej z tym nie zrobimy. A szkoda – chciałoby się mieć tu nieco większe pole manewru ze strony gracza.

Pomimo wad i mankamentów jakie wymieniłem to muszę jednak przyznać, że gra mi się podobała a choć kiszenie kasy na lepszy statek czy też osprzęt jest dosyć pracochłonne to jednak daje pewną satysfakcję, gdy stopniowo nasza bryka nabiera kolorów i staje się coraz mocniejsza dzięki kolejnym zakupom. W końcu uzbieramy też nieco grosza by zakupić lepszy i większy statek i choć da się przełożyć sprzęt do nowego pojazdu a stary zostaje w garażu i można go w razie czego wymienić, to jednak okazuje się, że statek wyższej klasy mieści już inne uzbrojenie czy też większe i mocniejsze osłony i potem zbieranie na kolejny asortyment zaczyna się od nowa ponieważ tu używana jest inna jego klasa. To może denerwować choć mnie jednak takie rozwiązanie nie przeszkadzało. Podobnie jest z walką z piratami – na początku ciężko się z nimi

W grze spędziłem łącznie około 50 godzin i choć sama fabuła nieco mnie finalnie rozczarowała w zakończeniu to jednak sama gra jak najbardziej jest na tak. Gdyby jeszcze nie ta ciągła powtarzalność stacji i postaci gra wyglądałaby o wiele lepiej – a tak w obecnym stadium wygląda na jakby na siłę ukończoną. Tak więc podsumowując mamy tu dosyć przyjemny model lotu z pewną ilością grindu by uzbierać pieniądze na ulepszenia statku lecz jednak tytuł jest grywalny.

 


Screeny: